piątek, 19 grudnia 2014

Szpital staje się moim domem...

Obudziłam się w szpitalnej izolatce, niestety bez Niall'a.

 


Byłam tak przybita, że nawet słowa lekarzy na mnie nie działały. Mówił coś o mojej głowie i moim zdrowiu, podczas, gdy myślałam gdzie on jest, gdzie się podział, a może coś mu się stało? Ehh... najgorsza jest ta niepewność- może ktoś mu zrobił krzywdę, a może ogląda telewizję w pobliskim barze. Zwariować można!
-Rose! Słuchasz mnie?!- wrzasnął lekarz

-Tak, tak słucham.
- W takim razie o co się ciebie zapytałem?
- Emm... hmm... o...
- Ha! Więc lepiej słuchaj.

- Dobrze już pana słucham.
- Kochana, wiem, że jesteś młoda i potrzebujesz się wyszaleć, ale musisz naprawdę na siebie uważać bo stanie się coś strasznego! Jesteś w kiepskim stanie fizycznym jak i psychicznym.
- Mhm, rozumiem.
- Nie interesuje cię to, prawda?
- Co by pan zrobił gdyby bliska panu osoba nie dawała o sobie znaku życia?
- Pewnie załamałbym się.
- No więc właśnie, niech mnie pan zrozumie, nie wiem co dzieje się z moim chłopakiem. Żadnego kontaku odkąd tutaj jestem.
- Moja droga, twój chłopak siedzi w poczekalni od około 4 godzin. Nie martw się, to on cię tu przywiózł.
- To dlaczego tu nie wejdzie?! Siedzi pewnie z inną dziewczyną w poczekalni... Niech pan mu powie żeby się stąd wynosił.
-Nie, nie,nie! Dziewczyno! Spokojnie, siedzi całkiem sam, patrząc się na sufit i pocąc się z nerwów. Martwi się o ciebie! A nie wchodzi tu, bo jesteś w izolatce, jak sama już wiesz. Do izolatki niestety nie wpuszczamy osób trzecich, ponieważ najpierw musimy stwierdzić, czy dana choroba nie jest zaraźliwa.
- Ehh... w takim razie co mi jest? I kiedy stąd do cholery wyjdę?!
- Młoda damo, już idę o pielęgniarkę i przewozimy cię na oddział. Nie martw się na zapas!
- Dobrze, już dobrze.

Byłam strasznie przejęta Niall'em i zapomniałam się zapytać co mi dolega. Ale trudno, zapytam się lekarzy potem.
- Boże, kochanie! Nic ci nie jest?!Jak się czujesz? Boli cię coś? Jesteś głodna?- Wywrzeszczał Horan
- Hah nie, nic mi nie jest, wszystko w porządku, głodna też nie jestem.
- A co się w ogóle stało? Co ci dolega? Niczego się nie dowiedziałem przez te 4 godziny.
- Chodźmy usiąść na korytarz.
- Dobrze.
Poszliśmy na sam koniec szpitalnego "tunelu" żeby nikt nie słyszał naszej rozmowy.



 - A więc? Mów, bo się denerwuję.
- Heh, sama nie wiem, cały czas przerywałam lekarzowi, gdy chciał mi powiedzieć co takiego ze mną się stało i mówiłam o tobie.

- Ehh.. szalona ty.
- Nie przesadzajmy, to tylko miłość.
- Aż miłość.









wtorek, 2 grudnia 2014

A było tak dobrze...

-Kurwa... myślałem, że nie żyjesz.... myślałem, że już nie będę cię mógł przytulić, ani powiedzieć tego co tak bardzo chciałem..
- Co do cholery jasnej chciałeś mi powiedzieć?
- Nie jestem pewny, czy chcesz usłyszeć tę prawdę

- Chcę! Bardzo chcę!
-Ehh...Dobrze, od pewnego czasu spedzamy ze sobą bardzo dużo czasu, czy tu akademik czy szkoła-zawsze jesteśmy razem.
- Niall, cholera, do czego ty zmierzasz?!
- Rose, nie wiem jak ci to powiedzieć więc powiem prosto z mostu...
- Mów!
- Jesteśmy przyjaciółmi i nie chcę, żeby coś się pomiędzy nami zepsuło.
- Zepsuje się jak mi nic nie powiesz
- Okej, Rosally Diano Smith...Podobasz mi się.- Wykrztusił

-Ta pierwsza część twojej wymowy zabrzmiała jakbyś mi mówił, że umierasz- zaśmiałam się- a co do drugiej części to...- rzuciłam się ze szpitalnego łóżka na jego szyję.
- Jejku, Rose! Jestem taki szczęśliwy!
- Ja też.
Po tej rozmowie całe moje życie zmieniło się, ale niestety nie na długo. Po tygodniu leżenia na odziale wyszłam ze szpitala razem z Niall'em. Kiedy opuszczaliśmy szpital lekarz nas zaczepił i powiedział , że mam lekki uraz głowy i muszę się osczędzać, przytakiwałam, ale się tym nie przejęłam... Horan pokazał mi gifa, którego wygrzebał w sieci i powiedział "U nas było podobnie, tylko że ta kobieta się już nie obudziła..."
Łza wypłynęła mi z oczu.
- Niall! Nie wygaduj takich głupot! Ważne, że już jest wszystko dobrze i mamy siebie.
- Tak, to prawda...





I poszliśmy dalej....


Oczywiście wstąpiliśmy do pobliskiego bistro, byliśmy okropnie głodni! Na miejscu zobaczyłam mojego dawnego wroga- Harry'ego Styles'a. Na początku ja i Niall skradaliśmy się żeby nas nie zauważył. Nialler oczywiście musiał się pochwalić zdolnościami skradania i potknął się zaraz przy naszym stoliku zwracając uwagę Styles'a, ten od razu do nas podszedł chwaląc się swoim zespołem i tym, że mój chłopak to jego przyjaciel. Nie wiem dlaczego, ale zawsze gdy go widzę coś się we mnie gotuję. Nie trawie przemądrzałych ludzi. Horan chciał żebym go zaakceptowała, bo to jego najlepszy przyjaciel, ale ja nie potrafiłam z dnia na dzień zapomnieć tego jak mi wypominał, że jestem nikim... Niespodziewanie Niall rzucił gadkę, która rozbawiła całe bistro tylko mnie nie..
- Ludzie! Słuchajcie! Co ma 2 nogi i uwielbia jeść? Ja!
Jedyne co słyszałam wokół siebie to hihy innych klientów lokalu.  Obecność Harry'ego zepsuła mi humor, który towarzyszył mi w szpitalu przy Nialler'ku. Błagałam go przez dobre 30 minut abyśmy opuścili tę posesję... Na początku był temu przeciwny, bo chciał pogadać z przyjacielem, ale potem poszliśmy do niego. Po chwili znaleźliśmy się na jego łóżku i zaczęliśmy się łaskotać, ja śmiałam się jak głupia. Nie potrafiłam się opanować, Niall ma palce stworzone wprost do łaskotania! Po chwili zakręciło mi się w głowie...Przomniałam sobie słowa doktora przed wyjściem ze szpitala "Masz lekki uraz głowy i musisz się oszczędzać", a głupia ja szalałam razem z nim. Zapytał
- Coś się stało?
- Nie, to nic takiego.
- Napewno? Mam zadzwonić po lekarza?
..... Na to już niestety nie odpowiedziałam, upadłam z łóżka niczym szmaciana lalka.









poniedziałek, 1 grudnia 2014

To miał być koniec...

Siedziałam sobie spokojnie w pokoiku akademickim, który dzieliłam z Niall'em. Pełno lasek z sąsiednich pokoi nawiedzało nas kilka razy dziennie, albo zostawiały liściki miłosne, których odbiorcą był Horan.Dopiero po 23;15 zaczęło być cicho i spokojnie w całym budynku. Zawsze, gdy siedzę sama, myślę sobie o mojej rodzinie, której nie mam...myśle o tym, czy mnie kochali, jak jeszcze żyli...Odezwałam się do Niall'a, ale on nie odpowiadał. Pomyślałam sobie, że śpi więc bez wahania sięgnęłam pod łóżko po alkohol, tabletki i żyletkę...przez kilka minut nie wiedziałam co zrobić.. pomyślałam sobie: "śmierć czy jebane życie..."  Wybór był oczywiście jasny, napisałam niewielki list do Niall'a z przeprosinami i pożegnaniem...


                        
Połykałam tabletkę za tabletką ...Okazało się, że Nialler nie spał tylko słuchał muzyki na słuchawkach.Po 7 kapsułkach już nie miałam siły na nic, nawet na użycie żyletki.Upuściłam butelkę...Gdy się obudziłam nie wiedziałam gdzie tak naprawdę jestem i co się ze mną stało. Myślałam, że nareszcie nadszedł ten dzień, w którym spotkam się z moim tatą, ale niestety tak się nie stało... Po 5 minutach od mojego przebudzenia dowiedziałam się, że jestem w szpitalu, w którym zmarł mój ojciec, płakałam przez kilkanaście minut, aż w końcu zobaczyłam Niall'a, który wytłumaczył mi co ostatnio zrobiłam i jak się tu znalazłam, nie potrafiłam mu uwierzyć, że byłam w śpiączce farmakologicznej przez 5 dni. Nagle chłopak wymamrotał:
- Myślałem, że to już koniec, widziałem list...
-Jaki koniec?!....czego koniec?! Jaki kurwa list?! -wrzasnęłam
- No...Myślałem...myślałem, że ty no wiesz...
- Niestety nie wiem...-odparłam
-Kurwa... myślałem, że nie żyjesz.... myślałem, że już nie będę cię mógł przytulić, ani powiedzieć tego co tak bardzo chciałem..
- Co do cholery jasnej chciałeś mi powiedzieć?



sobota, 29 listopada 2014

Rose
To nieśmiała dziewczyna posiadająca marzenie o zostaniu piosenkarką.
Dziewczyna ma ciężkie życie, ponieważ 1,6 roku temu zmarł jej ojciec, którego kochała nad życie, swojej matki nigdy nie poznała...
Życie Rosally jest pełne kłamstw, narkotykow alkoholu oraz adoratorów....
Któregoś dnia zmienia się ono diametralnie...

                                                                      Niall

Jest obiektem westchnień Rose jak i wszystkich jej koleżanek z klasy...
Chłopak ma ogromny talent wokalny i swój własny zespół.
Dziewczyna jest zaślepiona jego charakterem...Rozumie ją jak nikt inny i wspiera ją w trudnych chwilach, które następują prawie codziennie.
Rosally marzy o tym, aby w przyszłości, gdy pokaże to co potafi czynić swoim nieziemskim głosem Niall przyjął ją do dotychczasowego boysbandu, ale niestety jest zbyt wstydliwa...


                                            
Harry

    Jest najlepszym przyjacielem Niall'a.
Występuje z nim razem w zespole...
    Chłopak jest szaleńczo zakochany w Rosally jak jego przyjaciel Niall.
    Ma wiele adoratorek, jego cechą charakterystyczną są długie kręcone loki...   przyjaciele Hazzy mówią na niego "Loczek".



Czy wspólny obiekt westchnień Harry'ego i Niall'a skłóci ich ze sobą ?
Czy wszystko potoczy się ku dobru?

-Za niedługo się przekonacie!