
Byłam tak przybita, że nawet słowa lekarzy na mnie nie działały. Mówił coś o mojej głowie i moim zdrowiu, podczas, gdy myślałam gdzie on jest, gdzie się podział, a może coś mu się stało? Ehh... najgorsza jest ta niepewność- może ktoś mu zrobił krzywdę, a może ogląda telewizję w pobliskim barze. Zwariować można!
-Rose! Słuchasz mnie?!- wrzasnął lekarz
-Tak, tak słucham.
- W takim razie o co się ciebie zapytałem?
- Emm... hmm... o...
- Ha! Więc lepiej słuchaj.
- Dobrze już pana słucham.
- Kochana, wiem, że jesteś młoda i potrzebujesz się wyszaleć, ale musisz naprawdę na siebie uważać bo stanie się coś strasznego! Jesteś w kiepskim stanie fizycznym jak i psychicznym.
- Mhm, rozumiem.
- Nie interesuje cię to, prawda?
- Co by pan zrobił gdyby bliska panu osoba nie dawała o sobie znaku życia?
- Pewnie załamałbym się.
- No więc właśnie, niech mnie pan zrozumie, nie wiem co dzieje się z moim chłopakiem. Żadnego kontaku odkąd tutaj jestem.
- Moja droga, twój chłopak siedzi w poczekalni od około 4 godzin. Nie martw się, to on cię tu przywiózł.
- To dlaczego tu nie wejdzie?! Siedzi pewnie z inną dziewczyną w poczekalni... Niech pan mu powie żeby się stąd wynosił.
-Nie, nie,nie! Dziewczyno! Spokojnie, siedzi całkiem sam, patrząc się na sufit i pocąc się z nerwów. Martwi się o ciebie! A nie wchodzi tu, bo jesteś w izolatce, jak sama już wiesz. Do izolatki niestety nie wpuszczamy osób trzecich, ponieważ najpierw musimy stwierdzić, czy dana choroba nie jest zaraźliwa.
- Ehh... w takim razie co mi jest? I kiedy stąd do cholery wyjdę?!
- Młoda damo, już idę o pielęgniarkę i przewozimy cię na oddział. Nie martw się na zapas!
- Dobrze, już dobrze.
Byłam strasznie przejęta Niall'em i zapomniałam się zapytać co mi dolega. Ale trudno, zapytam się lekarzy potem.
- Boże, kochanie! Nic ci nie jest?!Jak się czujesz? Boli cię coś? Jesteś głodna?- Wywrzeszczał Horan
- Hah nie, nic mi nie jest, wszystko w porządku, głodna też nie jestem.
- A co się w ogóle stało? Co ci dolega? Niczego się nie dowiedziałem przez te 4 godziny.
- Chodźmy usiąść na korytarz.
- Dobrze.
Poszliśmy na sam koniec szpitalnego "tunelu" żeby nikt nie słyszał naszej rozmowy.

- A więc? Mów, bo się denerwuję.
- Heh, sama nie wiem, cały czas przerywałam lekarzowi, gdy chciał mi powiedzieć co takiego ze mną się stało i mówiłam o tobie.
- Ehh.. szalona ty.
- Nie przesadzajmy, to tylko miłość.
- Aż miłość.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz