- Co do cholery jasnej chciałeś mi powiedzieć?
- Nie jestem pewny, czy chcesz usłyszeć tę prawdę
- Chcę! Bardzo chcę!
-Ehh...Dobrze, od pewnego czasu spedzamy ze sobą bardzo dużo czasu, czy tu akademik czy szkoła-zawsze jesteśmy razem.
- Niall, cholera, do czego ty zmierzasz?!
- Rose, nie wiem jak ci to powiedzieć więc powiem prosto z mostu...
- Mów!
- Jesteśmy przyjaciółmi i nie chcę, żeby coś się pomiędzy nami zepsuło.
- Zepsuje się jak mi nic nie powiesz
- Okej, Rosally Diano Smith...Podobasz mi się.- Wykrztusił
-Ta pierwsza część twojej wymowy zabrzmiała jakbyś mi mówił, że umierasz- zaśmiałam się- a co do drugiej części to...- rzuciłam się ze szpitalnego łóżka na jego szyję.
- Jejku, Rose! Jestem taki szczęśliwy!
- Ja też.
Po tej rozmowie całe moje życie zmieniło się, ale niestety nie na długo. Po tygodniu leżenia na odziale wyszłam ze szpitala razem z Niall'em. Kiedy opuszczaliśmy szpital lekarz nas zaczepił i powiedział , że mam lekki uraz głowy i muszę się osczędzać, przytakiwałam, ale się tym nie przejęłam... Horan pokazał mi gifa, którego wygrzebał w sieci i powiedział "U nas było podobnie, tylko że ta kobieta się już nie obudziła..."
Łza wypłynęła mi z oczu.
- Niall! Nie wygaduj takich głupot! Ważne, że już jest wszystko dobrze i mamy siebie.
- Tak, to prawda...

I poszliśmy dalej....
Oczywiście wstąpiliśmy do pobliskiego bistro, byliśmy okropnie głodni! Na miejscu zobaczyłam mojego dawnego wroga- Harry'ego Styles'a. Na początku ja i Niall skradaliśmy się żeby nas nie zauważył. Nialler oczywiście musiał się pochwalić zdolnościami skradania i potknął się zaraz przy naszym stoliku zwracając uwagę Styles'a, ten od razu do nas podszedł chwaląc się swoim zespołem i tym, że mój chłopak to jego przyjaciel. Nie wiem dlaczego, ale zawsze gdy go widzę coś się we mnie gotuję. Nie trawie przemądrzałych ludzi. Horan chciał żebym go zaakceptowała, bo to jego najlepszy przyjaciel, ale ja nie potrafiłam z dnia na dzień zapomnieć tego jak mi wypominał, że jestem nikim... Niespodziewanie Niall rzucił gadkę, która rozbawiła całe bistro tylko mnie nie..
- Ludzie! Słuchajcie! Co ma 2 nogi i uwielbia jeść? Ja!
Jedyne co słyszałam wokół siebie to hihy innych klientów lokalu. Obecność Harry'ego zepsuła mi humor, który towarzyszył mi w szpitalu przy Nialler'ku. Błagałam go przez dobre 30 minut abyśmy opuścili tę posesję... Na początku był temu przeciwny, bo chciał pogadać z przyjacielem, ale potem poszliśmy do niego. Po chwili znaleźliśmy się na jego łóżku i zaczęliśmy się łaskotać, ja śmiałam się jak głupia. Nie potrafiłam się opanować, Niall ma palce stworzone wprost do łaskotania! Po chwili zakręciło mi się w głowie...Przomniałam sobie słowa doktora przed wyjściem ze szpitala "Masz lekki uraz głowy i musisz się oszczędzać", a głupia ja szalałam razem z nim. Zapytał
- Coś się stało?
- Nie, to nic takiego.
- Napewno? Mam zadzwonić po lekarza?
..... Na to już niestety nie odpowiedziałam, upadłam z łóżka niczym szmaciana lalka.
Boski *.* Jejciu to FF zapowiada się tak super że po prostu kbsadlfgbl ♥
OdpowiedzUsuńHmm zapowiada się ciekawie :).
OdpowiedzUsuńCzekamm na nexta <3!